Dynamiczny Rozwój – coaching, mentoring i doradztwo biznesowe

Jak budować pewność siebie? 7 praktycznych sposobów, które naprawdę pomagają

Pewność siebie nie pojawia się nagle. Z mojego doświadczenia wynika, że częściej buduje się ją małymi krokami — wtedy, kiedy robimy coś mimo wątpliwości, zamiast czekać na moment, w którym „wreszcie poczujemy się gotowi”.

Często spotykam osoby, które dobrze wiedzą, co chcą zrobić, ale zatrzymują się tuż przed działaniem. Nie dlatego, że nie mają kompetencji. Po prostu zbyt mocno koncentrują się na tym, co może pójść nie tak. I właśnie od tego warto zacząć pracę nad pewnością siebie.

Pewność siebie nie zaczyna się od odwagi

Przez długi czas wiele osób czeka na moment, w którym strach po prostu zniknie. Tyle że bardzo często ten moment nie przychodzi. Pewność siebie rośnie nie wtedy, gdy przestajemy się bać, ale wtedy, gdy widzimy, że potrafimy działać mimo niepewności.

Dobry przykład to rozmowa o podwyżce. Można przez tygodnie analizować, czy to już dobry moment, czy szef będzie w dobrym humorze i czy przypadkiem nie usłyszymy „nie”. A można też przygotować trzy konkretne argumenty, umówić rozmowę i sprawdzić, co się wydarzy.

W praktyce właśnie takie sytuacje najbardziej budują pewność siebie. Nie dlatego, że zawsze kończą się sukcesem, ale dlatego, że zaczynamy widzieć siebie jako osobę, która potrafi działać.

 

 

Nie czekaj, aż poczujesz się gotowy

Jedna z rzeczy, które widzę bardzo często, to odkładanie działania do momentu, w którym pojawi się pełna gotowość. „Jeszcze trochę się przygotuję”, „jeszcze jeden kurs”, „jeszcze poczekam na lepszy moment”. Problem w tym, że pewność siebie rzadko pojawia się przed działaniem. Znacznie częściej przychodzi dopiero po nim.

Ktoś chce zabrać głos na spotkaniu, ale przez kilka tygodni milczy, bo boi się, że powie coś niedoskonałego. Ktoś inny odkłada wysłanie CV, bo uważa, że brakuje mu jeszcze jednego punktu w doświadczeniu. W obu przypadkach mechanizm jest podobny — chcemy najpierw poczuć się pewnie, a dopiero później działać.

Ja odwróciłbym tę kolejność. Najpierw mały krok, potem doświadczenie, a dopiero później większa pewność siebie. Czasem wystarczy odezwać się raz na spotkaniu, wysłać jedno CV albo wykonać jeden telefon, którego od dawna unikamy.

 

 

Zbieraj dowody, że sobie radzisz

Bardzo łatwo pamiętamy sytuacje, w których coś nam nie wyszło. Znacznie rzadziej wracamy do tych, w których daliśmy sobie radę. A właśnie z takich doświadczeń powstaje realna pewność siebie.

Czasem proszę osoby, z którymi pracuję, żeby przez kilka dni zapisywały drobne sytuacje, w których zrobiły coś dobrze. Nie chodzi o wielkie sukcesy. Może to być trudna rozmowa, którą przeprowadziliśmy spokojnie, decyzja, której wcześniej unikaliśmy, dobrze poprowadzone spotkanie albo zwykłe „nie”, wypowiedziane wtedy, kiedy wcześniej zgodzilibyśmy się wbrew sobie.

Po kilku dniach często okazuje się, że tych dowodów jest znacznie więcej, niż nam się wydawało.

Jeśli więc chcesz zwiększyć pewność siebie, spróbuj przez tydzień codziennie odpowiedzieć sobie na jedno pytanie:

„Co dzisiaj zrobiłem dobrze, mimo że nie było mi łatwo?”

To proste ćwiczenie, ale potrafi zmienić sposób, w jaki patrzymy na własne możliwości.

 

 

Oddzielaj fakt od własnej interpretacji

Brak pewności siebie bardzo często zaczyna się nie od tego, co się wydarzyło, ale od tego, co sobie o tym wydarzeniu opowiedzieliśmy.

Przykład?

Wysyłasz propozycję współpracy i przez trzy dni nie dostajesz odpowiedzi.

Fakt brzmi:

„Nie dostałem jeszcze odpowiedzi.”

Interpretacja może wyglądać zupełnie inaczej:

„Oferta była słaba.”
„Pewnie uznali, że się nie nadaję.”
„Nie powinienem był tego wysyłać.”

I nagle z jednego neutralnego wydarzenia powstaje cała historia o naszej wartości.

Sam lubię w takich sytuacjach zadać sobie pytanie:

„Co naprawdę wiem, a co właśnie dopowiadam?”

To nie oznacza zakładania, że wszystko zawsze skończy się dobrze. Chodzi raczej o to, żeby nie traktować własnej obawy jak potwierdzonego faktu.

Ta jedna różnica potrafi bardzo mocno uspokoić sposób myślenia.

 

 

Naucz się mówić własnym głosem

Pewność siebie nie polega na tym, że wchodzimy do pomieszczenia i wszyscy od razu nas zauważają.

Czasem wygląda znacznie mniej spektakularnie.

To moment, w którym na spotkaniu mówisz:
„Widzę to inaczej.”

Albo:

„Nie dam rady zrobić tego do piątku, mogę natomiast przygotować to na poniedziałek.”

Albo po prostu:

„Nie chcę się na to zgodzić.”

I właśnie dlatego pewność siebie tak mocno łączy się z asertywnością.

Im częściej potrafimy spokojnie powiedzieć, co myślimy, czego potrzebujemy i gdzie przebiega nasza granica, tym mniej zależymy od tego, czy wszyscy wokół będą zadowoleni z naszej decyzji.

Nie chodzi przy tym o stawianie na swoim za wszelką cenę. Dla mnie dużo ważniejsze jest to, żeby potrafić jednocześnie szanować siebie i drugą osobę.

 

 

Nie porównuj swojego zaplecza do czyjejś wystawy

To chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy w czasach, w których praktycznie każdego dnia oglądamy cudze sukcesy.

Ktoś dostał awans.
Ktoś otworzył firmę.
Ktoś zmienił pracę.
Ktoś prowadzi konferencję przed kilkuset osobami.

Widzimy rezultat.

Nie widzimy natomiast miesięcy przygotowań, nieudanych prób, stresu, wątpliwości ani rozmów, które do tego doprowadziły.

I wtedy bardzo łatwo porównać własny dzień pełen niepewności z czyimś najlepszym momentem pokazanym w internecie.

Sam wolę inne porównanie:

Czy jestem trochę dalej niż pół roku temu?

To znacznie uczciwsze pytanie.

Pewność siebie rośnie szybciej, kiedy zaczynamy obserwować własny rozwój, zamiast stale sprawdzać, gdzie znajdują się inni.

 

 

Zmień sposób, w jaki do siebie mówisz

Może brzmi to banalnie, ale język, którego używamy wobec siebie, naprawdę ma znaczenie.

Jeśli przed ważną rozmową myślisz:

„Na pewno coś zepsuję”

to zaczynasz sytuację już z pozycji obronnej.

Można powiedzieć sobie coś bardziej realistycznego:

„Nie wiem, jak przebiegnie ta rozmowa, ale mogę się do niej przygotować.”

To nie jest sztuczne pozytywne myślenie. Nie próbujemy sobie wmówić, że jesteśmy najlepsi i wszystko pójdzie idealnie.

Chodzi raczej o zamianę automatycznego podcinania sobie skrzydeł na bardziej uczciwy sposób patrzenia na sytuację.

Zamiast:

„Nie potrafię tego.”

spróbuj:

„Jeszcze nie robię tego dobrze.”

Jedno słowo, a zupełnie inny kierunek myślenia.

 

 

Pozwól sobie czasem nie wiedzieć

Osoba pewna siebie nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie.

W pracy spotykam ludzi, którzy próbują udowodnić swoją wartość, odpowiadając natychmiast na wszystko. Tymczasem czasami dużo większą pewność pokazuje spokojne:

„Nie wiem. Sprawdzę i wrócę z odpowiedzią.”

To samo dotyczy decyzji.

Nie musimy zawsze reagować od razu. Możemy powiedzieć:

„Potrzebuję chwili, żeby to przemyśleć.”

Dla mnie to również jest pewność siebie — zgoda na to, że nie muszę być idealny, żeby być kompetentny.

 

 

Pewność siebie buduje się w działaniu

Gdybym miał zostawić tylko jedną myśl z tego tekstu, byłaby właśnie ta.

Nie czekaj na pewność siebie, żeby zacząć działać. Działaj, żeby ją zbudować.

Jeżeli boisz się wystąpień, zacznij od zabrania głosu na niewielkim spotkaniu.

Jeżeli myślisz o zmianie pracy, nie musisz jutro składać wypowiedzenia. Możesz zacząć od sprawdzenia pięciu ofert.

Jeżeli trudno Ci stawiać granice, nie zaczynaj od najtrudniejszej osoby w swoim życiu. Zacznij od jednej małej sytuacji, w której zwykle zgadzasz się automatycznie.

Właśnie takie doświadczenia tworzą później coś bardzo ważnego:

„Skoro poradziłem sobie wtedy, mogę spróbować również teraz.”

I moim zdaniem właśnie z tego zdania powstaje prawdziwa pewność siebie.

 

 

Co możesz zrobić już dziś?

Nie potrzebujesz rewolucji.

Wybierz jedną z trzech rzeczy:

1. Zrób coś, co odkładasz tylko dlatego, że boisz się oceny.

Może to być telefon, wiadomość, zgłoszenie swojego pomysłu albo wysłanie CV.

2. Powiedz swoje zdanie w sytuacji, w której zwykle milczysz.

Nie musisz nikogo przekonywać. Po prostu pozwól sobie je wypowiedzieć.

3. Wieczorem zapisz jedną rzecz, z którą dziś sobie poradziłeś.

Rób to przez siedem dni i zobacz, jak zmieni się sposób, w jaki patrzysz na własne możliwości.

Nie chodzi o to, żeby po tygodniu stać się człowiekiem, który nigdy nie ma wątpliwości.

Chodzi o coś znacznie bardziej użytecznego:

żeby wątpliwości przestały decydować za Ciebie.

 

 

A jeśli brak pewności siebie naprawdę Cię zatrzymuje?

Czasem wystarczy kilka drobnych zmian. Czasem jednak ten sam schemat wraca od lat — w pracy, relacjach, podejmowaniu decyzji albo wtedy, kiedy pojawia się szansa na zrobienie czegoś nowego.

W takich sytuacjach warto przyjrzeć się nie tylko temu, jak zwiększyć pewność siebie, ale również temu, co konkretnie ją osłabia.

Jeśli czujesz, że wiesz, czego chcesz, ale ciągle coś zatrzymuje Cię przed zrobieniem kolejnego kroku, możemy przyjrzeć się temu razem podczas rozmowy.

Bez wielkich deklaracji. Najpierw sprawdzimy, gdzie jesteś i czego naprawdę potrzebujesz.